środa, 22 października 2014

Baranek cd.

Nie wiemy co było barankowi. Jeździliśmy kilka tygodni każdego dnia do weterynarza na zastrzyki, kroplówki, robiliśmy masaże i nacierania słomą. Nic nie działało, weterynarze się poddali. Smuciło nas to ogromnie, a dodatkowo przygnębiały rady, aby teraz baranka przez kilka tygodni podtuczyć i wezwać... rzeźnika :-(
Rację na pewno miała koleżanka, która również nam tak radziła, sugerując abyśmy docenili maksymalnie życie tego zwierzęcia i nie zakończyli go przysypując metrem ziemi lecz wykorzystali każdą jego część: na mięso, na skórę, rogi na biżuterię czy inne. Niby racja, ale...
Karmiliśmy więc baranka, poiliśmy go wodą z witaminami i elektrolitami, nadal masowaliśmy mu nogi i pewnego dnia baranek zaczął chodzić :-) Na początku niemrawo, widać było, że nóżki mu się trzęsły i po kilku krokach musiał odpocząć, ale z każdym dniem był coraz silniejszy! Dzisiaj nie widać po nim, że był chory, hasa z pozostałymi i znów jest tym samym, zdrowym i radosnym barankiem :-)
Całe to wydarzenie pozostanie dla nas tajemnicą.





niedziela, 24 sierpnia 2014

kaczki w ogrodzie, chory baranek

Kaczki i gęsi wraz z owcami wypasały się przed wieloma laty w sadzie u mojego dziadka. Nigdy nie zastanawiałam się dlaczego akurat tam. Sądziłam, że po prostu tam jest ich miejsce. Dziś wiem, że zwierzęta te utrzymywały ściółkę wokół drzew w idealnym stanie! Trzymanie zwierząt w sadzie ma nie tylko wymiar praktyczny w postaci skoszonej trawy, ale także wzbogaca glebę o najlepszy nawóz dla drzew i powoduje zwiększone owocowanie. Dziadek był mądrym człowiekiem. Zanim moje drzewka owocowe osiągną wielkość dziadkowych, minie jeszcze przynajmniej 20 lat, ale ja już teraz pozwalam kaczkom i owcom skubać wokół trawę i chwasty marząc o skrzynkach pełnych gruszek, śliwek czy czereśni.
Tu link do ciekawego artykułu na temat ściółkowania wokół drzew i zwierzętach w sadzie: 



W ubiegłą sobotę mały baranek nagle zachorował. Dostał dużego wzdęcia jelit oraz przestał chodzić. Jego łapy były wiotkie tak tasiemki.
Weterynarz podał zastrzyki z antybiotykami, elektrolity i lek usprawniający trawienie na pozbycie się wzdęcia a my co kilka godzin przez całą dobę masowaliśmy barankowi brzuch. Kuracja podziałała, trawienie jest ok, ale baranek wciąż nie wstaje i nie wiemy dlaczego. Lekarz podejrzewał chorobę białych mięśni, powstającą na skutek niedoboru selenu, więc kilka dni pod rząd poza antybiotykami baranek otrzymywał selen z witaminą E. Niestety bez efektu.
Skonsultowaliśmy to z drugim lekarzem, który od ponad 40 lat na naszym terenie leczył zwierzęta gospodarskie. Także zaordynował antybiotyki, rapidexon, suplementację preparatem neopropiowet plus kilka razy dziennie dając nam nadzieję, że po kilku dniach baranek wstanie.  Pakujemy więc codziennie baranka do auta i jeździmy na zmianę z mężem od tygodnia do weterynarza na zastrzyki. Na razie bez efektów :-(
Bardzo bym chciała, by ten maluch wydobrzał...





To ten sam baranek pół godziny przed zachorowaniem. Nic na to nie wskazywało...






piątek, 8 sierpnia 2014

Basen dla kaczek


Kaczki :-)
Nie mamy stawu, więc nasze kaczki są raczej lądowe niż wodne. Żal było patrzeć, jak wchodzą do miseczki z wodą do picia, zatem wyszukałam na starociach basen dziecięcy / piaskownicę, napełniłam wodą i jak widać kaczuszki są zadowolone :-)
Jak Wam się podoba kacza rodzinka?





środa, 30 lipca 2014

Lipcowe plony

Lipiec to raj prawdziwy i dostatek rarytasów z ogrodu. Są buraki liściowe, był groszek i bób. Jest marchewka, koper i bazylia. Zaczynają się pomidory,ogórki, cukinie i dynie. Jeżyny, porzeczki i maliny zjadamy na bieżąco.

Moje rzodkiewki z uprawy w skrzyniach


Marchewki zrelaksowane :-)






Nasi nowi producenci nawozu asystują córce podczas dojenia



poniedziałek, 23 czerwca 2014

Sezonowy koktajl owocowo-warzywny

Ukazał się 3 numer magazynu opolskiej blogosfery, a w nim bardzo ciekawy koktajl z produktów sezonowych.
Tu odnośnik do magazynu

Notuję tu jeden przepis ku pamięci i do zrobienia:

1 szklanka malin
2 szklanki truskawek
1 banan
1 mały burak
1 łyżki płatków owsianych
1 mały jogurt naturalny (150 ml)
1 łyżka miodu
1 szklanka soku z pomarańczy

Wszystkie składniki zmiksować.
Autorką jest delimamma

sobota, 14 czerwca 2014

Truskawkowe żelki - zrób to sam

TheBestThing: Truskawkowe żelki - zrób to sam: Uwielbiam internet! Zbliża nas do świata, pokazuje genialne rozwiązania - takie, jak ten przepis na domowe żelki truskawkowe. 

Jeśli masz jeszcze truskawki, to zrób koniecznie żelki

Kliknięcie w link przeniesie Cię do przepisu i instrukcji obrazkowej.

prawda życiowa :-)


znalezione na FB
zgadzam się w 100%
a Wy?

niedziela, 1 czerwca 2014

Rzodkiewka Opolanka, kapusta pekińska i piwonie Dziadka Stacha

Mamy czerwiec. Dzisiaj dostałam od ogrodu prezent w postaci pysznej rzodkiewki, której długość mnie zaskoczyła - 9 cm i smak doskonały. Może tak urosła ze względu na sąsiedztwo pietruszki kędzierzawej?





Pojawiły się tez pierwsze strąki pysznego bobu. Nie mogłam się oprzeć, i dwa ze zdjęcia zjadłam na surowo :-)
Zawiązują się też strąki groszku zielonego.
\
 

Zachwycają piwonie. Nie tylko swoją urodą, lecz także wspomnieniami. Karpę tych piwonii dostałam kilka lat temu od nieżyjącego już Dziadka Stacha. Spędzał na swojej działce cały czas począwszy od końca marca lub początków kwietnia aż do końca października. Wszystko rosło mu jak na drożdżach. Nie używał żadnej chemii, stosował kompost i deszczówkę, gromadzoną w starej wannie.
Myślę, że ucieszyłby go widok moich piwonii.





Żeby nie było, że piwonie są jedynymi roślinami ozdobnymi w moim ogrodzie, przedstawiam dowód w postaci goździków :-)



niedziela, 25 maja 2014

Naturalne preparaty przeciwko mszycom

Zauważyłam mszyce na kwitnącym bobie, to mnie nie zdziwiło ale gdy na domowym parapecie mszyce dostrzegłam na sadzonkach karczocha, to i owszem! Skąd w domu mszyce?? Przez okno wleciały?

Przygotowuję wyciąg z cebuli (akurat cebulę mam pod ręką) i zaraz po wystudzeniu będę opryskiwać zarówno bób, jak i posadzone już w ogrodzie karczochy. Przy okazji przyjrzę się pozostałym roślinom. Do gotowego wywaru dodaje mydło potasowe ogrodnicze, by opryski lepiej trzymaly się roślin i aby oblepione mszyce nie miały komfortu pobytu na moich roślinach.


Jeśli mszyce już się zadomowiły w ogrodzie, można je opryskać roślinnymi preparatami, które łatwo jest wykonać samemu. Takie domowe sposoby na mszyce mają tę zaletę, że są nieszkodliwe dla ludzi i dla środowiska naturalnego. Zwalczanie mszyc: przeciwko mszycom działają:
preparat na mszyce z czosnku – wyciąg (200 g roztartych nasion zalać 10 l wody i pozostawić na 24 godziny) oraz wywar (wyciąg gotować przez 20 minut). Stosuje się je bez rozcieńczania, także przeciwko innym szkodnikom oraz chorobom roślin;
preparat na mszyce z cebuli – wywar (75 g pociętej cebuli zalać 10 l wody i gotować przez 30 minut) stosuje się bez rozcieńczania, również przeciwko chorobom grzybowym;
preparat na mszyce z mniszka lekarskiego (mleczu) – wyciąg (400 g liści zalać 10 l wody i zostawić na trzy godziny) stosuje się bez rozcieńczania; niszczy również inne szkodniki;
preparat na mszyce z pokrzywy – wyciąg (1 kg roślin zebranych przed kwitnieniem zalać 10 l wody i pozostawić na 24 godziny) stosuje się bez rozcieńczania. Skuteczny jest także oprysk z gnojówki (1 kg roślin zebranych przed kwitnieniem zalać 10 l wody i pozostawić na dwa-trzy tygodnie, aż roztwór stanie się klarowny). Fermentujący roztwór trzeba codziennie mieszać. Żeby pozbyć się nieprzyjemnego zapachu, należy do niego dodać 500 g dolomitu. Gnojówkę z pokrzywy trzeba przed użyciem rozcieńczyć, mieszając 0,5 l roztworu z 10 l wody.
Wyciągi roślinne na mszyce należy zużyć w ciągu jednego dnia, gnojówkę na mszyce można przechowywać przez jeden-dwa miesiące, a wywary na mszyce przez trzy-cztery miesiące (gorące należy przelać do szczelnych butelek lub słoików i trzymać w ciemnym miejscu).
Źródło tekstu 

Majowe prace ogrodowe - pogoń za straconym czasem

Spóźniona jestem okrutnie z pracami w ogrodzie. Ostatni weekend był deszczowy i nie zrealizowałam moich planów, za to dziś długo wyczekiwana SOBOTA!! Obudziłam się bez budzika o 4.30 absolutnie wyspana, gotowa by działać.
Niebo bezchmurne, lekki wiaterek, nic więcej poza kubkiem gorącej kawy mi nie trzeba :-)
Przygotowałam zatem teren pod ogórki, nawiozłam i posadziłam moje wydłużone parapetowe sadzonki. Doczekały się nareszcie.
Tuż obok posadziłam cukinie i patisony, które już zaczęły kwitnąć na oknie.
Część kwitnącego bobu, zlikwidowałam, był aż czarny od mszyc.
Posadziłam też pasternak, który nie wiem czemu wysiałam na parapecie. Pewnie z rozpędu.
Podlałam wszystko i okazało się, że słońce już dość mocno praży a jeszcze nie ma dziesiątej!
Bardzo dobrze, że burzowe i deszczowe prognozy się nie sprawdzają!
Pamiętacie, jak pisałam o sałacie musztardowej? Zobaczcie, jak pięknie wygląda - bardzo dekoracyjne liście. Nie nadaje się moim zdaniem do jedzenia samodzielnego, ale w towarzystwie innych sałat i na kanapkach jest doskonała i ostra w smaku.


Pokrzywa jeszcze nie kwitnie, więc zbieram ją na gnojówkę i na susz a także mrożę w woreczkach wraz z lubczykiem i natką pietruszki by zimą było zielono na kanapkach i w zupach.


Dla umilenia takiego pięknego dnia upiekłam doskonałe ciasto z rabarbarem, truskawkami i dynią.



wtorek, 13 maja 2014

Szampan z kwiatów dzikiego bzu

Ten rewelacyjny sposób podpatrzyłam na filmie The Edible Garden.
Mam 2 krzaki bzu i zamierzam je wykorzystać w tym sezonie m.in. do zrobienia tego aromatycznego napoju.



na około 12 l potrzeba:

ok. 35 baldachów w pełni kwitnącego bzu czarnego (nie zrywamy tych niedorozwiniętych)
3 kg cukru
12 l przegotowanej wody 
skórka z 4-5 cytryn
sok z 4-5 cytryn
2-3 łyżki octu winnego

Do dużego i wyparzonego naczynia wsyp cukier i zalej wrzątkiem, mieszaj, aż cukier się całkowicie rozpuści. Dodaj kwiaty bzu bez łodyg, skórkę z cytryny, sok cytrynowy (ja po prostu pokroiłam sparzone cytryny w ósemki) i ocet, zamieszaj, zamknij pokrywkę i odstaw naczynie na 7-10 dni.
Po tym czasie zlej do butelek z mocnymi korkami i pozostaw na kolejne 7-10 dni. Butelki mogą być szklane lub plastikowe.
Przed podaniem schłodzić.
czas przechowywania: kilka miesięcy

Wersja jeszcze prostsza:

kup 2 wody mineralne 5-litrowe, odlej z każdej butelki przynajmniej 2 szklanki. Wsyp cukier, włóż pokrojone cytryny i kwiaty bzu oraz ocet, zakręć butelki i wstrząsaj aż do rozpuszczenia cukru. Odstaw na 7-10 dni. Po tym czasie przygotuj puste zakręcane butelki po wodzie i napełnij każdą przez lejek wyłożony gazą napojem z butli z kwiatami. Odstaw na kolejny tydzień lub dwa i delektuj się :-)







czwartek, 8 maja 2014

Szparagi w ogrodzie warzywnym

Doczekałam się :-)
Pierwsza dostawa od sprzedawcy z allegro okazała się zupełnie nietrafiona. Wprawdzie przesyłka z karpami przyszła w kwietniu szybko, ale karpy były szkliste, bardzo mokre, moim zdaniem zaczynały gnić. 
Sprzedawca zarzekał się, że to nic, że mam posadzić zgodnie ze wskazówkami, że u niego ziemia mokra, bo roztopy i deszcze... OK. Posadziłam. Do dziś ani śladu życia karp. I ani śladu odpowiedzi na monity do sprzedawcy. O zwrocie straconych środków już nie wspomnę.

Ale dziś przyszła przesyłka od zupełnie innego Sprzedawcy. Bardzo miły pan z Kamienia Ząbkowickiego, od którego zamówiłam przedwczoraj karpy, nie dosyć, że upewnił się przed telefon, że wiem, co z karpami szparagów zrobić, że mam odpowiednią ziemię i że 10 zamówionych sztuk mi nie wystarczy, że proponuje przynajmniej 20 ale że mnie nie chce naciągnąć lecz tylko doradzić, wykopał mi świeże, dorodne karpy, doskonale zapakował i zabezpieczył w transporcie. Zadzwonił by potwierdzić, że nadał przesyłkę, jeszcze raz wyjaśnił krok po kroku, co z karpami zrobić, to jeszcze okazało się po otwarciu paczki, że mam o 5 karp extra więcej :-)

Nie muszę mówić, jak mnie to wszystko ucieszyło!
Miejsce było już przygotowane. Oczywiście metodą bez kopania czyli no dig bed rodem z Wlk. Brytanii. Ziemia nawieziona bogata, z kompostem i obornikiem. Pulchna i doskonała. 
Rozplanowałam rozmieszczenie karp szparagów zgodnie z radami, czyli 30 cm odstępu pomiędzy nimi z każdej strony.


na wierzchu jest oczywiście warstwa ściółki w postaci lekko przekompostowanych wiórów drewnianych jako ochrona przed odparowywaniem i przesuszaniem się podłoża
teraz czekamy cierpliwie na wiosnę 2015 :-) Trzymajcie kciuki :-))




poniedziałek, 5 maja 2014

Śniadanie wprost z ogrodu

Na moim robótkowo - kulinarnym bogu zamieściłam przepis na nasze wiosenne śniadanie, jednak ono tak ściśle wiąże się z ogrodem warzywnym, że warto tu także o nim wspomnieć.

Wszystkie składniki poza pieczywem i masłem pochodzą wprost z ogródka. Wracając rankiem od zwierząt (trzeba je przecież wypuścić, przywitać, nakarmić i napoić) zrywam świeże i pachnące składniki na śniadanie.
Nawet, jeśli nie masz ogrodu, to możesz to samo hodować na balkonie lub na parapecie!

  • 2 łodyżki lubczyku
  • 2 łodyżki pokrzywy
  • 2 liście szałwi
  • 1 gałązka oregano
  • 2 łodyżki bluszczyka kurdybanka ze słonecznego miejsca
  • 4 łodyżki natki pietruszki
  • 2 ząbki czosnku
  • sól

Wszystko posiekaj i zjadaj na kanapce.

czwartek, 1 maja 2014

syrop z młodych pędów sosny


Co ma w sobie sosna?
olejki eteryczne – olejek sosnowy i terpentynowy; ten pierwszy ma działanie wykrztuśne, odkażające, rozgrzewające, detoksykujące, orzeźwiające i stymulujące odporność organizmu; olejek terpentynowy z kolei, ma właściwości poprawiające krążenie (miejscowe przekrwienie), a także psychoaktywne i niestety toksyczne na płuca 
flawonoidy – o działaniu przeciwutleniającym
gorycze – wspomagające wydzielanie soku żołądkowego i stymulujące łaknienie
witaminę C – modulującą odporność i pomagającą w walce z przeziębieniem
garbniki – o działaniu przeciwzapalnym, przeciwbiegunkowym, przeciwkrwotocznym i odkażającym
kwasy fenolowe – o właściwościach przeciwmiażdzycowych, odkażających, stymulujących odporność
węglowodany

Preparaty sosnowe, w postaci syropów, wyciągów i odwarów wykorzystuje się przy infekcjach górnych dróg oddechowych. Zaleca się je również w dolegliwościach ze strony układu moczowego (zakażenie i zapalenie) i pokarmowego (biegunki, problemy z trawieniem, zaburzenia apetytu). Maści z wyciągami sosnowymi wykorzystuje się w dermatologii, do leczenia łuszczycy, infekcji skórnych, wyprysków i liszajów. Z olejków eterycznych można wykonywać inhalacje lub stosować je do bazy olejowej przy masażu, np. na obolałe stawy przy schorzeniach reumatycznych, przy infekcji układu oddechowego do nacierania klatki piersiowej.

Syrop z pączków sosny I

50 pączków zalać litrem wody i gotować na wolnym ogniu przez 20 minut. Po tym czasie dolać pół litra miodu i ogrzewać przez kolejne 10 minut. Nie wolno dopuścić do wrzenia mikstury. Następnie zdjąć z ognia, przestudzić i odcedzić. Przelać do butelek z ciemnego szkła i przechowywać w piwnicy. Stosujemy jako lek stymulujący odporność.

Odwar z pączków sosny


Łyżeczkę pączków zalewamy 250 mililitrami wrzątku i gotujemy pod przykryciem, na małym ogniu, przez 5 minut. Zdejmujemy z ognia, studzimy przez kwadrans, przyjmujemy 1-3 łyżki, od 2 do 4 razy na dzień po posiłku – jako środek pomagający w walce z przeziębieniem.
(źródło:http://polki.pl/)

Ja dzisiaj jednak wykorzystałam inny sposób na młode pędy sosny. Nie zebrałam ich aż tyle, jak w przepisie, bo zwyczajnie nie było :-) A te, co były, były zbyt wysoko. Nie chciałam tez ogołocić wszystkich młodych sosen z ich przyrostów. Może to jednak wystarczy na nasze potrzeby.




Syrop z młodych pędów sosny

1 kg pędów sosny
800 g cukru


Młode pędy sosny oczyścić z brązowych łusek (nie myć).
Układać warstwami w słoju, przesypywać każdą warstwę cukrem
Mocno ubić. Przykryć przykrywką, ale nie zakręcać do końca
Odstawić słój na słoneczny parapet na około 4 tygodnie, co kilka dni przemieszać zawartość słoja aby cukier lepiej się rozpuścił.



Kiedy pędy puszczą sok a syrop nabierze herbacianego koloru zawartość przecedzić przez gazę, dokładnie wyciskając syrop z pędów.
Gotowy syrop przelać do wyparzonych słoiczków lub buteleczek
Przechowywać w chłodnym i suchym miejscu

Przy kaszlu, przeziębieniach i infekcjach górnych dróg oddechowych stosować  po 1 łyżce 3- 4 razy dziennie u dorosłych i  po 1 łyżeczce 3 razy dziennie u dzieci.

wtorek, 29 kwietnia 2014

Lenie - rozwiązanie zagadki

W poprzednim wpisie  pytałam o stworzenia, które oblegają mój ogród (i wszystkie okoliczne). Napisałam do specjalistów z bloga http://swiatmakrodotcom.wordpress.com/
i niemal natychmiast otrzymałam wiadomość od skorpion21:
Te owady to lenie (Bibio sp.), muchówki które pojawiają się wiosną, często w dość masowej liczbie, ale na całe szczęście dorosłe owady nie są zagrożeniem, bo i też zjadają głównie pyłek i nektar. Ich larwy natomiast żyją w glebie, gdzie odżywiają się martwą materią organiczną, a od czasu do czasu mogą podgryzać korzonki i przy większej ilości mogą sprawiać kłopoty. Dodam jeszcze, że na zdjęciu znajduje się samiec, którego można odróżnić od samiczki po dużych, stykających się ze sobą oczach.
Swoją drogą popatrzcie, jak niesamowity jest światmakro!

Leni jest od wczoraj jakby mniej,  ptaki je zjadają, moje kury także.

sobota, 26 kwietnia 2014

mnóstwo inspiracji na warzywnik

Ogrody warzywne mogą mieć szokująco różny wygląd. A każdy z nich ma coś w sobie i cieszy. Jedne są uporządkowane, inne dzikie i nieokiełznane.

(zdjęcie z casa.com.br)


forumogrodnicze.pl

bialo-fiolet.blogspot.com

studiosztukiogrodowej.blogspot.com


fotosik.pl

miejskiogrodnik.pl


drewpack.com.pl

forumogrodnicze.pl