czwartek, 10 kwietnia 2014

Sałata musztardowiec

Wysiałam ją na parapecie, zgodnie z instrukcjami na opakowaniu. Tymczasem okazuje się, że to warzywo liściaste lubi chłody i można je siać wprost do gruntu jak tylko stopnieją śniegi!


Musztardowiec to wciąż mało znane warzywo liściowe, raczej nie uda nam się kupić go na przeciętnym targu czy w warzywniaku za rogiem. Pojawia się w sklepach ze zdrową żywnością – zupełnie słusznie, biorąc pod uwagę zawartość witamin, kwasy foliowego, mikroelementów – ale wtedy jego cena jest zazwyczaj zaskakująco wygórowana, tymczasem musztardowiec bez większych kłopotów uprawiać można w przeciętnym ogródku!

Rosnąc tworzy gęste rozety szerokich i mięsistych liści, zazwyczaj purpurowo podbarwionych. Liście musztardowca można spożywać na surowo, a także po ugotowaniu lub sparzeniu.  Ma niewielkie wymagania, udaje się na każdej glebie, jeśli tylko zapewnimy mu regularne i obfite podlewanie i stanowisko w pełnym słońcu,

Musztardowiec ma ciekawy smak: ostry, pieprzno-musztardowy; dodatek listków do neutralnej w smaku salaty doda jej charakteru, ale liście musztardowca dobrze smakują także w połączeniu z twarogiem albo mozarellą, nieźle wypadają jako dodatek do smażonych i duszonych potraw azjatyckich

Najbliższe dni nie przyniosą przymrozków, zatem idę do ogrodu posadzić rozsady musztardowca. Zwolni się miejsce na parapecie :-)
Wczoraj przesadziłam do doniczek rącznik, który dosłownie oszalał i ma już ponad 25 cm! oraz konieczne było przesadzenie karczochów, które również wyrosły z wielodoniczek.

Jeszcze tylko miesiąc z hakiem i ze wszystkimi roślinami wyjdziemy na zewnątrz!

3 komentarze:

  1. Dzień dobry Małgorzato :)
    Cieszę się że trafiłam na Twojego bloga, bo widzę tu swoje klimaty :)
    Również przeprowadziłam się na wieś (w 2012 r), w tym roku to będzie mój 2 sezon warzywny :) Staram się uprawiać warzywa permakulturowo. Niestety przestrzeni dookoła domu nie mam jeszcze zagospodarowanej, na razie to tylko trawnik, ale mam nadzieję ze w tym roku się to zmieni. Kupiłam kilka kwitnących krzewów (bez, jaśminowca, forsycję, jakąś bylinę o żółtych kwiatach której nazwy nie pamiętam) i gdy tylko oddzielę tył domu płotkiem (żeby psy nie wchodziły i nie niszczyły (maj) to biorę się tam za robotę :)

    Zapraszam do siebie:
    www.dziwlowydziennikbudowy.blox.pl chociażna razie za duzo się tam nie dzieje, postaram się niedługo nadrobić :)

    Pozdrawiam
    Edyta

    OdpowiedzUsuń
  2. witaj Edyta, ogrodowe klimaty są niesamowite :-)
    Współczuję Ci bardzo straty Rudzika :-((( To bardzo smutne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Małgosiu, kazda strata boli :-(
    Miło mi ze do mnie zajrzalas :-) musze w koncu cos napisac bo ostatnio nie mialam weny.

    OdpowiedzUsuń